Żurawie i dźwigi

Żurawie dźwigowe i marzenia


Czasami życie zmusza nas do podejmowania ryzykownych, ale w efekcie trafnych decyzji. Na przykład utrata pracy, która początkowo przeraża i urasta do rangi największego życiowego problemu, może okazać się początkiem nowej, lepszej drogi. Niech przykładem będzie historia Pani Kasi z. z którą miałam przyjemność rozmawiać w pobliżu placu budowy, w centrum jednego z pięknych włoskich miast. Co prawda budowa nie jest zbyt atrakcyjną częścią tej okolicy, ale to właśnie z jej powodu się tutaj znajdujemy, dlatego oddajemy się atmosferze budowlanego wiru... Dookoła pracują dźwigi, słychać warkot silników koparek, a nad naszymi głowami wznoszą się potężne metalowe konstrukcje, to wieże żurawi dźwigowych, na jednym z nich pracuje pan Zenek, mąż Pani Kasi. Pytam jak to się stało, że małżeństwo z Polski trafiło do jednego z najpiękniejszych europejskich miast, że mają tu własny dom i dobrą pracę pomimo trwającego kryzysu ekonomicznego? No właśnie, gdzieś na początku tej przygody jest właśnie kryzys gospodarczy, w wyniku którego mąż Pani Kasi, wówczas jeszcze narzeczony, stracił pracę w Warszawskiej firmie, gdzie pracował jako elektryk. Nie było dobrze, brak perspektyw, strach o następny dzień, o przyszłość... I wtedy w głowie Pana Zenka, zaświtała taka myśl, że skoro nie ma już nic do stracenia, to może zaryzykować i jednocześnie spełnić swoje chłopięce marzenie, by zostać operatorem żurawia wieżowego! To bardzo dobry zawód, trudno zdobyć uprawnienia do jego wykonywania, ale dlaczego miałby nie spróbować? Dobre zdrowie i kondycję fizyczną zawdzięczał wieloletnim treningom piłkarskim, miał wyższe wykształcenie, był absolwentem Politechniki Wrocławskiej, no i to zamiłowanie do ciężkiego sprzętu budowlanego... Pan Zenek zapisał się na kurs operatora dźwigów, niestety było to kosztowne przedsięwzięcie, ale razem z Panią Kasią, potraktowali to jako inwestycję we wspólną przyszłość. Po ukończeniu kursu, zdanym egzaminie i pozytywnej opinii lekarskiej, Pan Zenek rozpoczął poszukiwania pracy w charakterze operatora żurawi samochodowych. Trochę sprytu i znajomości sprawiły, że pojawiła się okazja wyjazdu właśnie do Włoch, przy ogromnej inwestycji budowlanej poszukiwali elektryka. Tym sposobem Pan Zenek rozpoczął pracę na budowie, jednak jego doświadczenie zawodowe, wysokie kwalifikacje i zadowolenie przełożonych sprawiły, że szybko zajął upragnione stanowisko operatora dźwigu. Dobra praca pozwoliła z optymizmem patrzeć we wspólną przyszłość, dlatego szybko ziściło się wielkie marzenie Pani Kasi i Pana Zenka - ślub w Wenecji... A wkrótce na świat przyjdzie mały, no kto? Może Luigi?